Często słyszy się, że aby z sukcesem rozwijać własną markę warto tworzyć wyjątkowe i wartościowe treści. Tylko co to tak naprawdę oznacza? 

Jak w szukaniu wyróżnika swojej marki nie zatracić siebie, a jednocześnie żyć w zgodzie z algorytmami? Jak tworzyć treści, które wyróżnią się na tle konkurencji i tym samym będą ponadczasowe, a nie tylko dyktowane najnowszymi trendami w marketingu? 

Te pytania pojawiły się w mojej rozmowie z Gosią Lammers – ekspertką marketingu. Jeśli jesteś ciekawa jakich odpowiedzi udzieliła mi Gosia, to koniecznie posłuchaj tego odcinka do końca!


Nagranie podcastu

Jak wyróżnić się na Instagramie?

Katarzyna Mrzygłód: Cześć, Gosiu! Witam cię bardzo serdecznie w kolejnym odcinku mojego podcastu. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, jak wyróżnić się na Instagramie, jednocześnie pozostając sobą, tak, żeby przyciągać większą ilość odbiorców. Jeszcze raz bardzo cię witam i na początek powiedz, proszę, parę słów o sobie.

Gosia Lammers: Witam cię, Kasiu, bardzo serdecznie. Jestem już drugi raz u ciebie w podcaście.

KM: Zgadza się.

GL: Tym bardziej dziękuję za kolejne zaproszenie. Jakie było twoje pytanie, bo zapomniałam?

KM: Żebyś się przedstawiła 🙂

GL: Warto się przedstawić 🙂 Witam bardzo serdecznie też słuchaczy. Nazywam się Gosia Lammers, jestem ekspertką marketingu online. Specjalizuję się w pokazywaniu innym przedsiębiorczym kobietom (i mężczyznom też oczywiście), jak używać Instagrama w biznesie i robię to już od dłuższego czasu. Można mnie znaleźć w internecie pod hasłami związanymi z Instagramem: www.gosialammers.com. I cieszę się, że jestem tutaj po raz kolejny.

KM: Też bardzo się cieszę. Gosiu, zaczynając naszą rozmowę, chciałabym poruszyć wątek, który u mnie się przewija bardzo często, a mianowicie klienci pytają mnie: „Jak mam się wyróżnić?”. Jak zaistnieć w sieci, czy w ogóle wśród odbiorców, wśród klientów, bo jest tak duża konkurencja, tak wiele się dzieje na rynku. Te osoby zazwyczaj też nie mają nie wiadomo jak „odkrywczych” biznesów – po prostu robią dobrą robotę w swoim fachu. I jak rozwijać naszą markę, jak tworzyć te wyjątkowe, wartościowe treści? W ogóle co to oznacza „tworzyć coś wartościowego dla odbiorców”? Jak wygląda taka wartościowa, wyjątkowa treść, jakie ma cechy i jak w ogóle takimi treściami możemy się wyróżnić na tle konkurencji – czy masz na to jakiś pomysł?

GL: Pewnie, super. To jest wiele pytań w jednym, spróbuję trochę to rozbić.

KM: Będę je przypominać na bieżąco.

GL: Tak, tak, bo widzisz, mam tendencję do zapominania. Przede wszystkim zacznijmy od tego, jak się wyróżniać, bo rzeczywiście rynek jest nasycony, jest dużo osób, które zaczynają w biznesie, czy już działają i pojawiają się nowi konkurenci. I teraz jak się wyróżniać na tle innych.

Po pierwsze, najważniejsze, to wydaje mi się, że musisz wiedzieć, komu służysz. Wtedy, gdy wiesz, kto jest twoją grupą docelową, to wiesz, jak przemawiać do tych osób, poruszać aspekty, które dotyczą konkretnie tej grupy docelowej. Czyli np. jeżeli prowadzisz biznes, w którym pokazujesz, jak budować swoją markę (tak, jak w twoim przypadku), to musisz sprecyzować, kim są – czy to są kobiety, czy mężczyźni. Jeżeli to są kobiety, to poruszasz aspekty, które dotyczą kobiet. Wtedy profilujesz to jeszcze bardziej – w jakim wieku są te kobiety, czy mają dzieci, czy nie, czy są na początku tej drogi, czy zaczynają, czy już są aktywne w biznesie, jaki typ biznesu prowadzą. Dzięki temu, że będziesz do nich przemawiać konkretnym językiem i będziesz odpowiadać na ich potrzeby, to przełamujesz ten szum internetowy, który mówi do wszystkich i do nikogo. Będziesz mówić bardzo specyficznym językiem, który przemawia konkretnie do tej grupy docelowej. To jest jeden sposób na to, żeby się wyróżniać. 

Drugi, i pewnie nie powiem tutaj nic oryginalnego, to jest twoja osobowość, czyli autentyczna ty. Jeżeli jesteś sobą i do swojej działalności w internecie, do twoich treści, do tego jak się prezentujesz (mówimy tutaj specyficznie o Instagramie), jak się pokazujesz na Instastory, jak piszesz swoje posty, w jakim tonie piszesz te posty, czy używasz swojego języka, czy używasz swojego humoru – czy po prostu dodajesz swoją osobowość do tego, jak się prezentujesz, do tego co mówisz, przekazujesz odbiorcom – to automatycznie się wyróżniasz. Tak, jak ty jesteś Kasia, ja jestem Gosia, ktoś inny jest Paulina, każda z nas jest inna. Mamy często taką tendencję, żeby albo się wzorować na kimś innym w internecie, na kimś kogo podziwiamy, albo być bardzo ostrożnym w naszych komunikatach. I to sprawia, że trochę się oddalamy od naszej osobowości, podczas gdy ta osobowość jest tutaj wartością dodaną, która pozwala rzeczywiście nam się wyróżnić na tle innych i być naszą wersją kolorowego ptaka, który emanuje tą swoją osobowością (personality, jak to się pięknie mówi) i to jest coś, co nam się pozwala bardzo wyróżnić. I to działa, długoterminowo to naprawdę działa. Daj się poznać swoim odbiorcom, nie chowaj się na Instagramie, tylko bądź tam ty, jako ty.

KM: To jeszcze muszę dopowiedzieć parę słów.

GL: Powiedz, powiedz, jesteś ekspertką w tym temacie.

Jaki jest najważniejszy wyróżnik marki?

KM: Powiedziałaś bardzo ważne rzeczy i nawiążę od końca, o tej osobowości, o tym pokazywaniu siebie. Ja też bardzo często powtarzam, że ty sama jesteś największym wyróżnikiem swojej marki, nic innego nie jest w stanie przebić ciebie – tego jak ty się komunikujesz, jakie ty masz wartości, jakie ty masz poglądy – po prostu wszystko, całokształt. Wszystko to, co ty sobą reprezentujesz i co chcesz pokazać, bo nie wszystko musisz chcieć pokazać, (ale będziemy jeszcze o tym rozmawiać), to wszystko jest składową twojego wyróżnika marki. Oczywiście są jeszcze dodatkowe wyróżniki, które dokładamy do tego – kolorystykę, czy jakieś symbole, czy konkretny sposób komunikacji.

GL: Jak się zwracasz do swojego odbiorcy, np. „Cześć, kochani” – takie typowe dla ciebie, że zawsze tak mówisz.

KM: Tak, dokładnie. Więc to są takie dodatkowe elementy charakterystyczne, które mogą nas wyróżniać, ale taki faktyczny wyróżnik, to jesteśmy my same. I warto o tym pamiętać i odważnie to komunikować, żeby ci nasi odbiorcy wiedzieli, z kim mają do czynienia. I żeby nie bać się być sobą w tym wszystkim.

GL: Tak, to pozwala też zbudować zaufanie, to jest ta siła, której często nie doceniamy. Mamy to w sobie, ja to nazywam naszym gwiezdnym pyłem (bo jestem czarodziejką z księżyca), i pozwólmy temu pyłowi się rozsypać, żeby ludzie mogli to poczuć. On jest na początku niewidoczny, zastanawiasz się: „Daję się poznać, jaka jestem, ale czy to w ogóle działa”. Ale ostatecznie, nie wiem, Kasiu, czy też masz takie doświadczenie, że jak się później spotykasz, przenosisz tę relację z Instagrama, masz konsultację, nagrywasz podcast z tą osobą i ona rzeczywiście była na Instagramie taka, jaka jest w rzeczywistości, to masz wrażenie, że masz spotkanie z dobrą znajomą i macie fun, bo już poznałaś tę osobę wcześniej i masz uczucie, że będzie ci się z nią fajnie pracować, bo macie klik.

KM: Dokładnie tak jest. Ta autentyczność buduje bardzo duże zaufanie, które owocuje. I to ważne, co powiedziałaś, że być może nie widać tego na samym początku, od razu, ale to jest w dłuższej perspektywie szalenie ważne, ten gwiezdny pył, on sobie osiada, osiada i w końcu go zaczyna być widać.

GL: Dokładnie.

Badanie rynku to klucz do znalezienia wyróżnika marki

KM: I jeszcze jedna rzecz, którą chciałam powiedzieć. Mówiłaś też o grupie docelowej, żeby dobrze określić tych swoich odbiorców. I absolutnie też się z tym zgadzam. Dopowiem tylko, żeby nie pozostać tylko przy swoich wyobrażeniach i tym, co my sobie wymyślimy, z kim chcemy współpracować, ale żeby to zbadać. Zrobić badanie rynku. Wiem, że to duże słowo i kojarzy się z wielkimi korporacjami, ale żeby przetestować, czy faktycznie te kobiety, np. początkujące businesswomen, które wracają po urlopie macierzyńskim, czy na pewno to, co mamy dla nich przygotowane, to będą chciały o tym usłyszeć albo czy tego potrzebują – zbadać ich potrzeby. Po prostu cały czas pytać tych ludzi o to, czego potrzebują, co jest ich wyzwaniem i na tej podstawie dookreślić sobie tę grupę docelową. Wiadomo, na początku musimy coś założyć, ale żeby potem to miało realny wpływ na rozwój naszej marki, trzeba jeszcze przetestować tę grupę i dopiero wtedy trafiać z konkretnymi komunikatami do nich.

GL: Dokładnie. Ja tu jeszcze chcę kontynuować temat, bo myślę, że to też ważne, szczególnie dla tych osób, które nas słuchają i lubią konkretne przykłady. Zapytałaś mnie też, jak tworzyć treści, które się wyróżniają konkretnie. Osobowość to jedno, ale według mnie drugi aspekt to research. Mówiłaś w kontekście grupy docelowej, ale badanie rynku, jeśli chodzi o treści, też jest bardzo ważnym aspektem wyróżnienia się na tle konkurencji, po to, żeby zobaczyć, czego jeszcze nie ma albo jak robią to inni ludzie i gdzie są jeszcze szanse, żeby wyłapać treść albo wyłapać jakiś aspekt tego, co robią inni, który jest jeszcze nieuzupełniony albo ktoś jeszcze nie poświęca temu uwagi. Często się boimy badać naszą konkurencję, bo masz wrażenie, że wchodzisz komuś i analizujesz kogoś. Ale badanie konkurencji nie jest zawsze czymś złym – pozwala ci znaleźć szanse, coś, czego konkurent nie robi, a ty możesz to zaoferować swoim odbiorcom. Więc badanie rynku – czy to zaczniesz guglować tematy, które chciałabyś oferować swoim odbiorcom i zobaczysz co inni robią, a czego jeszcze nie robią, może są aktywni w pewnych miejscach w internecie, np. tworzą blogi, filmy na YouTube albo zupełnie ich nie ma na Instagramie lub na Pintereście. Znajdźmy taką przestrzeń w internecie, która jest jeszcze nienasycona i warto poświęcić temu uwagę, zawsze pamiętając o tym, żeby nie kopiować tego, co robią inni, tylko znaleźć swój własny sposób na to, swoją szansę i robić coś, co nas wyróżnia. Kopiując innych, będziesz robić dokładnie to samo, czyli będziesz oferować znowu ten sam produkt, tę samą usługę, czyli tak naprawdę znikniesz, zginiesz w tym morzu konkurencji, zamiast z niego wypłynąć jak wieloryb, wielki i dominujący. Tutaj warto myśleć o różnych segmentach, służeniu nowej grupie docelowej, czy mówieniu w swój unikatowy sposób na tematy, które już są szeroko poruszane w internecie lub pokazanie swoich historii i doświadczeń – to są rzeczy, które sprawiają, że to, co robimy, jest unikatowe w morzu konkurencji.

Czy porównywanie się z innymi to dobry pomysł?

KM: Fajnie, że to poruszyłaś, bo to też było moim kolejnym pytaniem. Chciałam poruszyć ten wątek, jak się w tym tworzeniu wyjątkowych treści nie zatracić. Bo można przy porównywaniu się z konkurencją, przy analizowaniu tej konkurencji, zacząć się może nadmiernie inspirować i przestać publikować w zgodzie z samą sobą, a to wszystko ma krótkie nogi, że tak powiem. 

GL: Tak, bo to nam wchodzi w głowę i zaczynamy mieć takie uczucie, że nie możemy nic dobrze zrobić, oni są lepsi, kiedy ja tam będę, więc trzeba uważać na to.

KM: Czyli bardziej skupiać się na faktach, na tym, co jest teraz, jaka jest nasza obecna sytuacja, jakie są nasze możliwości. Opowiadałam o tym w poprzednich odcinkach moich podcastów, że też miałam problem z porównywaniem się, bo widzę, że ktoś już jest bardzo daleko, a ja jestem w takim momencie mojego życia, że nie jestem w stanie dorównać tej osobie, dogonić jej. Ale po pewnym czasie stwierdziłam, że to nie jest moim celem, żeby dogonić tą osobę, po prostu muszę znaleźć swoją ścieżkę, żeby tworzyć te wyjątkowe treści w zgodzie ze sobą, z moim rytmem życia, stylem życia, żeby było wszystko w zgodzie ze mną.

GL: Tak, ten balans często możemy szybko zatracić, szczególnie jak zaczynamy biznes, widzimy dużo możliwości, możemy tworzyć treści na różnych platformach, w wielu miejscach, w dowolnej ilości, nikt nam nie zabrania publikować pięciu postów na Instagramie dziennie. Jednocześnie patrzmy, czy to ma sens, czy to pasuje do naszych możliwości, czy to w ogóle jest ta droga, którą chcielibyśmy iść.

„Wartościowa treść” czyli jaka?

KM: Jeszcze wrócę do tych pytań, które zadałam na samym początku, bo było ich dużo. Dzisiaj rozmawiamy głównie o Instagramie, ale oczywiście to można odnieść też do innych platform, innych miejsc, w których się pokazujemy. Jeżeli mielibyśmy sobie wyobrazić taką wyjątkową treść, wartościową treść, którą publikujemy na Instagramie, to jak myślisz, co tam powinno się znaleźć, żeby to się wyróżniło.

GL: To jest duże pytanie.

KM: Pomalutku, małymi krokami.

GL: Wszystko zależy od potrzeb twojej grupy docelowej i tego, co ty chcesz zaoferować swojej grupie docelowej. Ta wartość ma różne formy. Wartość może być w tym, że odpowiadasz komuś na jego pytanie, bo zauważyłaś, że twoja grupa docelowa boryka się z problemem xyz. Ale wartość, to może być też humor, szczególnie teraz, gdy mamy erę rolek na Instagramie, często humor jest tą wartością dla naszych odbiorców. Wróćmy do tego przykładu, że jesteśmy mamami w biznesie i nasza codzienność to jest łączenie biznesu z macierzyństwem. Możemy np. w śmieszny sposób pokazywać różne sytuacje, typu mamusia przed komputerem, a dziecko jej skacze po głowie, coś w tym stylu –  zabawne, ale też jednocześnie taki przykład odnosi się do naszej grupy docelowej, która może zobaczyć w tym przykładzie siebie i z tego samego się śmiać. To też jest wartość.

KM: Bardzo ważne jest to, co powiedziałaś, że to musi być dopasowane do grupy docelowej, bo jeżeli zaczniemy publikować takie treści, a nasza grupa docelowa okaże się, że potrzebuje jednak bardziej merytorycznej wiedzy zamiast skakania dziecka po głowie, no to troszeczkę zabłądziłyśmy. 

GL: Jasne.

KM: Trzeba to na pewno wybadać, ale faktycznie sam humor jak najbardziej może być tą wartością.

GL: Tak, to może być miks, ale zawsze zaczynamy od grupy docelowej i jej potrzeb. Nie publikujemy o tym, jak ładne mamy mieszkanie, podczas gdy prowadzimy profil biznesowy, który pomaga rozwijać innym biznesy, bo to nie ma sensu. Chociaż może w kontekście budowania relacji ma, jeżeli publikowałaś na temat tego, że robisz remont i opowiadałaś o tym na Instastory. Ale wracając do mojej myśli początkowej –  zawsze myślimy o grupie docelowej –  jakie ma potrzeby, na jakim etapie jest ta grupa docelowa, z jakimi problemami aktualnie się boryka. Mamy teraz wydarzenia światowe, które każdą grupę docelową dotykają w innym kontekście. Zastanówmy się, co w głowie, co w duszy tego naszego odbiorcy w danym momencie się dzieje –  co ta osoba myśli, co ona czuje, jakie ma niepewności, co nie daje jej spać i spiszmy sobie te rzeczy i odpowiadajmy na te potrzeby za pomocą treści. I wtedy taka treść ma wartość. Co jest wartością? Wartością jest coś, co pozwala ludziom zmienić punkt widzenia albo poczuć się lepiej, pośmiać się albo pozwala tej osobie rozwiązać jej problem. Często budujemy biznesy od siebie, a nie od siebie do innej osoby, czyli musimy cały czas myśleć bardziej o grupie docelowej niż o sobie. Naszym celem w biznesie jest zawsze służyć, służyć, służyć.

KM: Jasne.

GL: Znasz na pewno to wyrażenie, że musimy pomagać, więc ten nasz odbiorca zawsze stoi centralnie w naszym biznesie, bo jeżeli nie będzie, to w ogóle mijamy się z celem.

Jak autentyczność pomaga w wyróżnianiu się?

KM: Mam jeszcze w głowie taki case. Wiele moich klientek przychodzi z takim, nazwijmy to problemem, bo nie chcą pokazywać siebie, swojej twarzy, czy też swojej rodziny, swojego zaplecza domowego itd. A jednocześnie chciałyby tworzyć te wartościowe treści, bo tak jak mówisz, te treści mogą być zróżnicowane. Często (wiadomo, zależy od grupy docelowej), ale u mnie akurat sprawdza się to, że pokazuję kulisy mojego życia, prywatnego oczywiście, czy biznesowego w jakimś tam kontekście, ale często prywatnego – idę na spacer z córką czy coś w tym stylu. Czy zawsze trzeba to robić, zawsze trzeba odsłaniać te kulisy? Czy są sposoby na to, żeby poszerzać grono odbiorców, ale nie pokazując swojej twarzy i tego całego zaplecza? I czy osoby, które tego nie robią, są na przegranej pozycji, czy to da się pogodzić?

GL: Dużo myślałam o tym i to jest taki temat, który zawsze gdzieś tam wraca w rozmowach z moimi klientkami. Dla mnie pierwsze pytanie to „Dlaczego «nie»?”. Dlaczego nie chcesz się pokazywać? Czy to wynika z niepewności siebie, bo może być tak, że masz wrażenie, że nie do końca fajnie się czujesz przed kamerą, nie lubisz pozować do zdjęć, czy nagrywać siebie na Instastory, bo nie możesz słuchać swojego głosu. Z czego to wynika? Warto sobie odpowiedzieć, czy np. czujesz, że nie do końca siebie akceptujesz – to jak wyglądasz, czy to jak brzmisz, czy cokolwiek to może być. Jeżeli to jest problemem, to musimy na zupełnie innym aspekcie się skupić, przepracować to sobie. Uważam, że jesteśmy wszystkie super, jesteśmy wszystkie piękne i fajnie brzmimy, tak długo, jak skupiamy się rzeczywiście na służeniu swoim odbiorcom, i dla odbiorcy to zupełnie nie ma znaczenia, jak wyglądamy. Jeżeli mówimy im wartościowe rzeczy, to możemy mieć odrost na głowie i też będzie dobrze. Ale w ogóle jesteśmy wszystkie babki bardzo fajne i w ogóle piękne.

KM: Potwierdzam.

GL: To po pierwsze –  dlaczego nie chcesz się pokazywać na tej kamerze – może to zupełnie niezwiązane z Instagramem. 

Druga kwestia to może nie do końca zrozumienie, co to oznacza pokazywać się na Instagramie. Sama powiedziałaś, że jesteś mamą, masz biznes, często pracujesz z kobietami i macie podobne problemy. Jeżeli coś wspomnisz o tym, pokażesz swoje dziecko, jak spędzacie czas, to też pokazujesz to w kontekście jakichś wartości. Na przykład pokazujesz, że robisz sobie popołudnie wolne i spędzasz je, idąc do kosmetyczki czy fryzjera, bo to jest dla ciebie forma zadbania o siebie. Pokazując to, nie chodzi o te paznokcie czy fryzurę, chodzi o tę wartość, którą dajesz tym przekazem. Więc tak długo, jak będziemy w tym kontekście pokazywać te treści i siebie w tym przypadku, to ma zupełnie inny wydźwięk niż pokazywanie tego, jak spędzasz wakacje – co jadłaś, co piłaś, że twoje dzieci pływały na basenie. To już jest takie pokazywanie swojej rodziny, wewnętrznego życia, które może nie do końca być wartościowe dla twojej grupy docelowej i wtedy możesz z tym długoterminowo niezbyt dobrze się czuć, że pokazujesz całe swoje życie na Instagramie i po co w sumie to robisz.

Jeżeli sobie odpowiesz, dlaczego nie chcesz i sobie to przepracujesz, może wtedy już rozwiązujesz problem. Druga kwestia –  skupiasz się na wartości i nawet jak pokazujesz coś prywatnego, to wiesz, dlaczego to pokazujesz i po co to robisz, że to ma znaczenie dla twoich odbiorców.

KM: Czyli to musi być też przemyślane, nie tak, że poszłam sobie do kosmetyczki i patrzcie, jaki fajny kolor, tylko po co to zrobiłam – poświęciłam swój czas pracy na to, żeby dać sobie przestrzeń i chwilę odetchnąć, uspokoić myśli itd., bo to jest dla mnie ważne, wtedy mogę wrócić do pracy i lepiej się skupić.

GL: Tak i wtedy edukujesz swoich odbiorców, że warto o siebie dbać, bo wtedy ma się więcej energii na pozytywne rzeczy w swoim biznesie. Więc masz wartość i przesłanie w tym komunikacie. Jeżeli go nie będziesz miała, zanim się obejrzysz, będziesz nagrywać wszystko i o wszystkim –  że pijesz wodę, robisz sobie kawę, widziałaś choinkę z bombkami, pojechałaś na wakacje. Ta komórka i to nagrywanie w niezauważalny sposób stanie się nagle intruzem twojej codzienności, będziesz miała wrażenie, że sprzedajesz wszystko (sprzedajesz w cudzysłowie oczywiście), pokazujesz wszystko w internecie. I to z tym na ogół ludzie się źle czują i to jest coś, do czego ja absolutnie nie zachęcam.

Ta trzecia rzecz, którą chciałam powiedzieć: zastanów się, w jakim odłamie biznesu żyjesz, służysz. Czy jesteś usługodawcą, np. masz konsultacje, uczysz kogoś, czy zarządzasz kampaniami, to są na ogół usługi, w których fajnie jest wiedzieć, z punktu widzenia klienta, z kim masz do czynienia. Za pomocą tego, że prezentujesz się w social mediach, ktoś może cię zobaczyć, może usłyszeć, jak się wyrażasz, czy jesteś tą fajną babką z humorem, czy jesteś bardziej poważną osobą, która jest bardzo konkretna i ma takie podejście do swojej pracy, więc wszystko musi być poukładane. Wtedy twój odbiorca, twój potencjalny klient może wyczuć, jaką jesteś osobą, i poczuć z tobą klik, zanim w ogóle zacznie z tobą pracować. I to może być dla ciebie tą niesamowitą wartością, tym wyróżnikiem, może ci pomóc zdobyć klienta. Dlatego w usługach ludzie chcą wiedzieć, z kim mają do czynienia. A za pomocą takiej platformy, jak Instagram, możesz to w bardzo łatwy sposób pokazać na Instastory. I to jest power of video, to jest największa siła wideo – możesz pokazywać swoją osobowość i wyróżniać się dzięki temu, że prezentujesz się ze swojego ciepłego mieszkania, czy biura i zdobywać zaufanie odbiorców, zanim w ogóle od ciebie kupią.

KM: Cokolwiek im sprzedasz.

GL: Tak, dokładnie. W usługach jest to ogromnie ważne.

Natomiast czwarta rzecz, to produkt. Jeżeli sprzedajesz produkt, to rzeczywiście możesz się zastanowić, czy to jest w ogóle konieczne, żeby się pokazywać. Według mnie wcale nie jest konieczne, jeżeli potrafisz za pomocą treści nadal pokazywać swoją osobowość. To może być to, jak piszesz swoje posty na Instagramie, czy komentarze, które dodajesz w formie tekstu na Instastory, czy może zabawne rolki, które tworzysz, albo rolki, które pokazują w angażujący sposób, jak powstawał produkt od A do Z. W ogóle nie musisz wtedy pokazywać siebie, skupiasz się bardziej na produkcie, na jego aspektach, na tym jakie ma plusy dla twojego odbiorcy. Natomiast możesz jeszcze rozważyć, żeby dodać więcej osobowości do swoich produktów, bo to też jest ważne i często się o tym zapomina. Twoje produkty, twoja marka sprzedająca określone produkty, też mają osobowość. Bo za tą marką jesteś ty i ostatecznie wszystko, co robisz, ma twoją osobowość – nawet jak wysyłasz maila w odpowiedzi na zażalenie klienta, że paczka przyszła za późno, to sposób, w jaki napiszesz tego maila, też wyraża twoją osobowość.

Ta nasza osobowość może być wyrażona za pomocą maskotki prezentującej markę, np. na każdym zdjęciu, czy co drugim, na Instagramie pokazuje się Misio Uszatek i mówi, że dzisiaj sprzedajemy pieluszki bambusowe. Za pomocą jakiegoś przedstawiciela, w tym przypadku maskotki, robisz taką narrację. Inna rzecz to praca z ambasadorkami marki albo ambasadorami marki. Jeżeli sprzedajesz kosmetyki, to masz szerokie pole do manewru, żeby pracować z influencerami, którzy reprezentują twoją markę. Wybierasz ich z punktu widzenia swojej osobowości, czy osobowości marki – jaka jest marka, jakie są nasze wartości i czy osoba, z którą chcemy pracować, ma podobne wartości, będzie mogła je oddać za pomocą swoich komunikatów, pokazując twoje produkty.

Czy pokazywanie swojej twarzy pomaga w wyróżnieniu się?

KM: Dzięki, Gosia. Dużo treści, dużo wartościowych treści. Myślę jeszcze o tym, co powiedziałaś na końcu i chciałabym, żeby to wybrzmiało w naszej rozmowie – jeżeli nie chcesz, to naprawdę nie musisz pokazywać swojej twarzy. To nie jest tak, że jak jej nie pokażesz, to jesteś na straconej pozycji, że nie ma innych sposobów na to, żeby się wyróżnić na tle konkurencji. Trzeba odróżnić, moim zdaniem, budowanie marki osobistej od marki firmowej, bo to są dwie różne rzeczy. Jeżeli, tak jak mówiłaś, prowadzisz biznes usługowy –  jesteś coachem, trenerem, psychologiem, czy coś w tym stylu – i markujesz swoją osobą tę markę, to powiem szczerze, może być ciężko. Nie jest niewykonalne, ale dużo łatwiej by było promować się i wyróżniać swoją osobą. Ale jeśli masz produkty, to nie jest konieczne. Jeżeli nawet mamy biznes produktowy, to odpowiadając sobie na to pierwsze pytanie, dlaczego nie chcę w ogóle pokazywać swojej twarzy i jakoś wzbogacić tę markę, ten przekaz, komunikację z klientami swoją osobą, dlaczego nie chcę tego robić, to tutaj może się okazać, że to faktycznie będzie wspierające i może pomóc. Ale nie musi tak być. Kiedyś opublikowałam post na Instagramie, że nie musisz pokazywać swojej twarzy i tam jest sporo komentarzy i profilów osób, które mają bardzo duże zasięgi i nigdy nie pokazały swojej twarzy. Jest dziewczyna, która prowadzi bloga podróżniczego i oczywiście gdzieś może jest jej sylwetka, czasem ręka się przewinie na tych zdjęciach, ale ona ma bardzo duże zasięgi. Podlinkuję w notatkach te profile, żebyście zobaczyły, że można to robić, nie pokazując swojej twarzy, ale za tym musi iść jakaś wartość, to jest bardzo ważne.

GL: Wracając do tego „Dlaczego »nie«?” –  najważniejsze, żeby to nie wynikało z jakiegoś strachu. Jeżeli to jest nasze przekonanie, nasza zasada „nie chcę pokazywać w internecie swojej twarzy” –  jeśli jesteś przekonana, masz na to plan i liczysz się, że w pewnych momentach będziesz może ograniczona, jeśli chodzi o tworzenie content. Z drugiej strony z każdego ograniczenia wynikają możliwości, bo możesz inne typy treści nagrywać czy tworzyć. Jeżeli to strach nas blokuje, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to rzeczywiście jest dobry powód, żeby czegoś nie robić. W końcu w biznesie chcemy osiągnąć rezultaty, więc musimy próbować.

Jak polubić się z algorytmem Instagrama?

KM: Jeszcze chciałabym poruszyć taki wątek trochę techniczny, ale jesteś specem od różnych wskaźników, algorytmów i myślę, że możesz nam podpowiedzieć. Chciałam cię zapytać, jak sprawić, żeby nasz content, ta wartościowa treść polubiła się z algorytmem. To jest takie tricky pytanie, ale tak z twoich obserwacji i z pracy z klientami –  czy widzisz, że są takie pewniki, które działają na Instagramie w kontekście docierania do większej grupy odbiorców, a które może niekoniecznie pokrywają się z najnowszymi trendami w marketingu. Teraz są rolki, które robią szał na Instagramie, wszyscy robią te rolki, tańczą itd. Ale może niektórzy nie chcą w taki sposób prowadzić swojego profilu i co w takiej sytuacji –  czy są jakieś pewniki, które pomogą polubić się z tym algorytmem?

GL: Jeśli chodzi o te pewniki, to trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie, bo musielibyśmy mieć jakąś magiczną receptę, jeśli chodzi o Instagrama. Fajnie by było znać tę magiczną receptę – żeby było coś takiego, że jeden plus jeden jest zawsze dwa i super ci się rozwija konto.

KM: Tak myślałam. Tak że nie ma magicznego sposobu.

GL: Nie ma magicznego sposobu, jednak są rzeczy, o których warto pamiętać zawsze i już się parę razy pojawiły w naszej rozmowie – to przede wszystkim nasz odbiorca.

Jeżeli myślimy o naszym odbiorcy, służymy tej osobie, skupiamy się na pomaganiu jej, odpowiadaniu na jej pytania, problemy i bolączki, to taka treść, czy to w formie reels, czy posta na Instagramie, czy Instastory, będzie pozytywnie odbierana w kontekście zaangażowania. Możemy się spodziewać i polubień, i komentarzy –  to są takie aspekty, które wpływają na algorytm i pomagają naszym treściom polubić się z nim i sprawić, że te treści będą „fruwać”, jak to się mówi. Może jeszcze dla wyjaśnienia – nie wiem, jak słuchaczki są zapoznane z Instagramem – podstawą jego działania jest zaangażowanie –  to jest największa waluta na Instagramie. Jeżeli nasz content nie będzie zbierał polubień, komentarzy, nie będzie zapisywany, udostępniany przez odbiorców, to Instagram nie będzie otrzymywał tej informacji: twoja treść jest wartościowa dla odbiorców, więc będę ją jeszcze częściej pokazywać i dzięki temu pozwolę twojemu kontu się rozwinąć. To zaangażowanie jest ogromnie istotne. Jednocześnie to trzeba monitorować, sprawdzać, testować, trzeba opublikować naprawdę sporą ilość treści, żeby zacząć rozumieć –  OK, ten post, ten typ treści, ta rolka działa. Co w tej rolce było takiego, że ona działa? Trzeba to analizować –  może dodałam tekst, może odpowiednie hasztagi, może to długość była dobra, może na końcu dodałam wezwanie do działania. Musimy trochę jak taki naukowiec danych analizować te treści, wchodzić w nie całą głową na zasadzie „co tu się zdarzyło, że to zadziałało” i jak można to powtórzyć w kolejnych treściach. Dla mnie to jest recepta rozwoju profilu na Instagramie, coś, co sama stosowałam. Jednocześnie pamiętajmy, że to ma być spójne z tobą. Możesz zacząć robić wszystko, żeby to tylko działało na Instagramie – mogę ci powiedzieć, że jak się rozbiorę i dam swoje zdjęcie na Instagramie, to też będzie miało zaangażowanie, no wiesz.

KM: Nie idźmy proszę w tę stronę 🙂

GL: Ale chodzi o to, że musi to być zgodne z tym, co oferujesz, z wartością, którą chcesz reprezentować i formą, jaką chcesz służyć odbiorcom –  żeby robić rzeczy nie tylko pod kliknięcia i lajki. Jeżeli będziemy robić wszystko pod polubienia i zaangażowanie, to nasze treści, które chcemy wypuścić, które są dla nas ważne, nigdy się nie pojawią na Instagramie, bo zauważymy, że one mają trochę mniej zaangażowania. Dlatego musimy to trochę dozować. Na Instagramie, jeśli chodzi o wejścia na blog, to jest dość trudna rzecz, to jest mniejsza forma zaangażowania, na ogół ludzie rzadziej wchodzą na blog, niż lajkują twoje zdjęcia. Dlaczego? Żeby wejść na blog, jak nie masz jeszcze tego linku w Instastory (znam jeszcze konta, które do tej pory go nie mają, mimo że to jest ogólnie dostępna funkcja), to ktoś musi wejść w bio, więc to jest długa droga, żeby przejść z Instagrama do twojego wpisu na blogu. Dużo łatwiej ci zdobyć lajki i komentarze, i zapisania niż wejście na blog. Musisz podchodzić do tego strategicznie. Jeżeli chcesz, żeby ludzie zobaczyli twój wartościowy wpis na blogu, zadbaj o to, żeby w tygodniu przed było fajne, dobre zaangażowanie na Instagramie, żeby pojawiły się bardziej lekkie treści, zwiększające zaangażowanie. Dzięki temu więcej osób zobaczy twój blog, który jest ważniejszy dla twojego biznesu –  to są wejścia na twoją stronę. Nie wiem, czy to ma sens?

KM: Tak, tak, oczywiście ma sens.

GL: Trochę we wszystkie strony poszłam z tą odpowiedzią.

KM: Tak, ma to sens. Ja to widzę tak, że nie ma jednego sprawdzonego sposobu, który działa –  jest dużo różnych rzeczy, które można robić i warto robić, i testować. Pamiętam jak byłam u ciebie na konsultacjach w kontekście mojej strategii marketingowej –  bo my z Gosią już od jakiegoś czasu współpracujemy. Bardzo mi pomogła ta współpraca i to, co mi mówiłaś, żeby testować. Chociażby na przykładzie: jeśli puszczamy jakiś post na Instagramie, to żeby ten post miał konkretną strukturę – zachęcający nagłówek, rozwinięcie, jak w opowiadaniach –  wstęp, rozwinięcie, zakończenie. A w zakończeniu zawrzeć  wezwanie do działania, żeby budować zaangażowanie i testować, np. za jednym razem, pod jednym postem: „Jeżeli się ze mną zgadzasz, to kliknij dwa razy, zostaw serduszko” albo pod kolejnym razem prosisz: „Jeżeli ta treść była dla ciebie wartościowa, to podziel się, udostępnij dalej, tutaj masz tą ikonkę samolociku” itd. Uczulam też, żeby nie wrzucać wszystkich call to action –  polub, udostępnij, zapisz – wszystko na raz. Wyobrażam to sobie, jak stoję i ktoś do mnie rzuca piłkę –  jak rzuci jedną piłkę, to jestem w stanie ją złapać, ale jeżeli ktoś rzuca dwie, no to może złapię, jak mam dobry refleks, ale trzy, cztery to już nie bardzo. Więc żeby ten komunikat był jasny, ludzie chcą prostych rozwiązań, czyli jedno call to action do jednego posta, do jednego stories itd. –  żebyście o tym pamiętały. No i sprawdzamy, sprawdzamy, sprawdzamy. Tym trendom może faktycznie warto się przyjrzeć. Powiem szczerze, że jeszcze przyglądam się tym rolkom, jeszcze nie jestem do nich przekonana. Szukam sposobu na to, żeby nie skończyć tańcząca z piłeczkami itd. Być może kiedyś znajdę. Gosia, może w swoim kursie też o tym masz? 

GL: Absolutnie, tak –  poruszam te tematy.

Czy podążanie za trendami może pomóc w wyróżnieniu się?

KM: Gosia w swoim kursie o rolkach porusza ten temat, więc możecie zerknąć do niej –  na pewno podlinkujemy wszystko w notatkach. Ale nie skupiajmy się tylko na tych trendach –  one są ważne, można się nimi wspierać, ale istotne, by te treści były też ponadczasowe i żeby wyrobić w sobie taki schemat działania, który będzie pomagał algorytmom nas promować.

GL: Jasne, fajnie, że to poruszasz. Jeśli chodzi o trendy – warto je testować, bo Instagram lubi, jak używamy nowych rozwiązań, mówimy tu o rolkach. Jak jest nowy trend i nowa funkcja na Instagramie (czyli teraz pionowe wideo w formie rolek), to stare treści, które wcześniej opublikowaliśmy w innym formacie, czyli np. w formie posta czy Instastory, możemy zamienić w rolkę. Patrzymy, które posty i Instastory były najbardziej angażujące na Instagramie, np. miałaś post-karuzelę „5 wskazówek na to, żeby zacząć markę online” i możesz to zamienić w rolkę –  powiedzieć to samo za pomocą rolki, czyli po prostu zmieniasz opakowania. 

KM: Taki recykling treści.

GL: I do tego absolutnie zachęcam, bo jeżeli coś działało raz, to mamy prawie bingo, że będzie działało jeszcze raz, więc nie bójmy się tych nowych formatów, bądźmy tymi early adopters, czyli tymi osobami, które jako jedne z pierwszych zaczęły używać pewnych funkcji na Instagramie. Fajne jest, jeśli chodzi o takie nowe trendy, nowe rzeczy na Instagramie, że na początku nie ma czegoś takiego jak standard –  wszyscy to testują, nikt nie wie, jak to działa, więc możemy być jedną z tych pierwszych osób, które zaczęły to robić, takimi trendsetters. Taką rolkę, jeżeli ci się nie podoba, to usuniesz, chociaż nie sugeruję jej usuwać, bo jak widzę u siebie, czy u klientek, czasami rolka, która na początku miała 500-1000 wyświetleń, to nagle się zaczęło robić z tego 100 tysięcy, ponieważ dopiero po czasie była to rolka viral.

A tak czy inaczej zapraszam do kontaktu, jeśli chodzi o kurs, bo słyszałam od studentek, że jest dobry.

KM: OK, wierzę w twoje słowa i też zapraszam bardzo serdecznie.

Wskaźnik zaangażowania na Instagramie

Gosia, jeszcze jedna rzecz mi chodzi po głowie. Mamy te nasze algorytmy, superposty, stories, rolki itd., ale jak sprawdzać, na co w ogóle zwracać uwagę, czy to działa, czy nie. Chodzi mi też o ten wskaźnik zaangażowania –  czy warto się na tym skupiać i jeżeli tak, to gdzie konkretnie to sprawdzać.

GL: Trzeba się na tym skupiać, bo wskaźnik zaangażowania to jest ilość interakcji pod postem podzielone przez ilość twoich obecnych obserwatorów, razy 100, więc to daje takie wyobrażenie, jaki jest procentowy wskaźnik zaangażowania. Na platformie Phlanx (też podlinkujemy) można sprawdzić, czy to jest dobre zaangażowanie, czy niskie, czy może ponad przeciętną. Trzeba to analizować. Nie skupiać się, tylko trzeba być tego świadomym, bo to nam pozwala podejmować decyzje w stosunku do nowych treści –  czy powielać treści, czy kontynuować temat. Jeżeli zaangażowanie jest wysokie –  kontynuuj temat, jeżeli niskie –  analizuj, co lepiej mogłabyś zrobić następnym razem. Natomiast, jeśli chodzi o te wszystkie inne typy treści na Instagramie, mówię tutaj o postach, Instastory i reelsach, to są różne typy treści i mają inne funkcje. W reelsach oczywiście zaangażowanie jest ważne, ale zasięgi, wyświetlenia są jeszcze ważniejsze, bo to jest narzędzie, żeby docierać do nowej publiczności. Posty to jest sposób, żeby docierać do swoich obecnych obserwatorów i do nowych odbiorców za pomocą hasztagów, więc tutaj patrzymy i na wyświetlenia, ale także na zaangażowanie –  czy moim obserwatorom się podobają moje treści, czy one mają dla nich wartość. Natomiast Instastory –  tam patrzysz na ilość wyświetleń i też na interakcje, ponieważ tutaj docierasz tylko do swoich obserwatorów –  jeżeli oni nie dają ci znać, że to, co publikujesz jest ciekawe, w formie interakcji, zaangażowania, to we are missing the point. Trzeba te dane analizować w różny sposób, nie skupiać się tylko na indeksie, ale także na zasięgach, w zależności od tego, co publikujesz, jaki typ treści.  

KM: Czyli rozumiem, że w zależności od tego, jaki typ treści publikuję, to na różne rzeczy się zwraca uwagę.

GL: Zawsze na zaangażowanie, ale też na inne aspekty tych treści, takie jak wyświetlenia.

Sekretny składnik budowania zaangażowania na Instagramie

KM: Gosiu, będziemy powoli lądować. Bardzo inspirująca jest ta rozmowa. Chciałabym cię prosić o jedną radę w kontekście budowania wyróżnika marki na Instagramie, którą chciałabyś zostawić naszym słuchaczkom i słuchaczom na koniec tej rozmowy. 

GL: Myślę, że słuchając naszego podcastu, chodząc na kursy Instagrama, czy czytając blogi na ten temat, pamiętajmy o tym, żeby nie skupiać się tylko na tych technikach, strategiach, bo to nam może wejść tak w głowę, że przestaniemy mieć fun z tego, co robimy. Dlatego przede wszystkim: czerp radość z tworzenia treści, tworzenie treści jest fajne. Mam takie przesłanie: nie możesz oczekiwać, żeby twoi odbiorcy lubili twoje treści, jeśli sama nie lubisz ich tworzyć. Pamiętaj o tym aspekcie – żeby to było luźne, fun, dla ludzi, do ludzi i dodaj do tego swoją osobowość. Dzięki temu wszystko będzie szło o wiele lepiej, niż jak będziesz myśleć tylko o tym, jak tu rozkminić strategię i zastosować te wszystkie techniki, o których mówiliśmy. 

KM: Jak się przypodobać tym algorytmom.

GL: Umówmy się –  algorytm to jest mechanizm –  jeżeli będziemy cały czas tylko na wojence z algorytmem, to pewnie ją przegramy. Dlatego rób swoje…

KM: …i miej z tego fun.

GL: I miej z tego fun.

KM: Dzięki, Gosiu, za tę rozmowę. Powiedz tylko, proszę, gdzie można cię znaleźć, gdzie nasze słuchaczki mogą wejść, zobaczyć, co tworzysz.

GL: Można mnie znaleźć na stronie internetowej www.gosialammers.com –  tam jest bardzo dużo wartościowych treści na temat Instagrama dla biznesu. Jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany kursem, to już niedługo będę udostępniać go ponownie –  po prostu napisz do mnie maila z pytaniem, kiedy będzie dostępny, to cię poinformuję. A na Instagramie, to oczywiście @gosialammers.

KM: Jeszcze raz wielkie dzięki za rozmowę i do usłyszenia.

GL: To ja dziękuję. Cześć.

PS

W odcinku wspominamy o:

1. Platformie „Planx”
2. Kursie o rolkach na IG autorstwa Gosi Lammers
3. Profilach na IG, na których nie widać twarzy:
– @traveliciouspl
– @introwertykalni
– @madamaco
– @dom.w.kadrze
– @stabilnafinansowo

Miejsca, gdzie możesz znaleźć Gosię:

– na Facebooku pod nazwą „Gosia Lammers – Instagram dla Biznesu”,
– na Instagramie pod nazwą „gosialammers”,
– na stronie www: https://www.gosialammers.com/

Do usłyszenia! 🙂

PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie zerknij na mój darmowy e-book “10 składników silnej marki”. Znajdziesz tam wskazówki i proste ćwiczenia, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym wybić się na tle konkurencji!